Dla kogo zbliża się kryzys podatkowy w 2026? Bank rozłoży ręce, doradca znajdzie rozwiązanie.
Jak brokerzy uratują firmy przed pułapką limitu 100 tys. zł?
Pierwszy kwartał 2026 roku przyniesie tysiącom polskich przedsiębiorców bolesną weryfikację księgową. Tykająca bomba podatkowa, o której mówi się od dawna, właśnie kończy odliczanie – wybuchnie 1 stycznia. Drastyczne obniżenie limitu kosztów uzyskania przychodu (KUP) dla aut spalinowych ze 150 000 zł do 100 000 zł uderzy nie tylko w nowe umowy, ale – co gorsza – także w te trwające.
Przedsiębiorcy, którzy w 2024 czy 2025 roku wzięli w leasing popularne SUV-y czy auta klasy średniej o wartości 140-160 tys. zł, nagle stracą lwią część tarczy podatkowej. W chaosie, który nieuchronnie nadejdzie, uwidoczni się fundamentalna różnica między doradcą a sprzedawcą: bankowy leasingodawca rozłoży ręce, podczas gdy dobry broker będzie szukał rozwiązań.
“Sami Państwo podpisaliście” – Zimny prysznic, który czeka w banku
Problem stanie się realny już przy rozliczaniu pierwszych styczniowych faktur. Wyobraźmy sobie pana Kowalskiego, prowadzącego firmę budowlaną, który w 2024 roku wziął w leasing operacyjny popularnego SUV-a o wartości 150 000 zł. Przez cały 2025 rok bez problemu zaliczał w koszty całą część kapitałową raty.
W lutym 2026 jego księgowa poinformuje go, że rozliczając styczeń, może odliczyć już tylko 100/150 (czyli 2/3) raty kapitałowej. Jego realne obciążenie podatkowe wzrośnie z dnia na dzień.
Co zrobi pan Kowalski? Logicznie – zadzwoni do banku (lub firmy leasingowej powiązanej z bankiem), w której podpisał umowę. Odpowiedź, którą najprawdopodobniej usłyszy, będzie wariantem jednej z trzech opcji:
- “Przykro nam, takie są przepisy.” Bankowy konsultant na infolinii poinformuje, że leasingodawca nie ma wpływu na zmiany podatkowe, a umowa trwa.
- “System nie pozwala na zmianę.” Pracownik w oddziale banku, który sprzedał leasing, wzruszy ramionami. Jego zadaniem jest sprzedaż nowych produktów, a systemy finansowe są zbyt sztywne, by renegocjować tysiące “nieopłacalnych” podatkowo kontraktów.
- “Może Pan rozwiązać umowę…” – …ale będzie się to wiązać z opłatami za zerwanie kontraktu i koniecznością spłaty pozostałego kapitału, co okaże się finansowo zabójcze.
Bank, jako wielka, zautomatyzowana korporacja, sprzedał klientowi standaryzowany produkt. Po podpisaniu umowy rola sprzedawcy się kończy. W obliczu nadchodzącego kryzysu klient zostanie sam z problemem.
Elastyczność kontra procedury: Prawdziwa wartość brokera
W tym samym czasie pan Nowak, prowadzący konkurencyjną firmę, będzie miał identyczny problem – ten sam samochód, ta sama wartość, ten sam rocznik umowy. Różnica polega na tym, że on zawarł umowę przez niezależnego brokera leasingowego.
Gdy zadzwoni do swojego brokera z informacją o podatkowej katastrofie, nie usłyszy “nie da się”, tylko “zobaczmy, co możemy zrobić”. Dobry broker, którego model biznesowy opiera się na długofalowej relacji i doradztwie (a nie jednorazowej sprzedaży produktu z jednej instytucji), natychmiast przystąpi do działania.
Oto realne scenariusze ratunkowe, które w 2026 roku brokerzy będą aktywnie proponować swoim klientom:
1. Scenariusz ratunkowy:
Cesja leasingu
To będzie najczęstsze i najbardziej logiczne rozwiązanie. Broker, wykorzystując swoją sieć kontaktów i dostęp do giełd leasingowych, aktywnie poszuka firmy, która przejmie leasing pana Nowaka. Kto na tym zyska?
- Pan Nowak: Pozbędzie się toksycznego kontraktu bez kar umownych i będzie mógł natychmiast (również u tego samego brokera) wziąć nowy leasing na auto, które mieści się w limicie 100 tys. zł, lub na hybrydę plug-in (która zachowa limit 150 tys. zł).
- Broker: Przeprowadzi klienta przez kryzys, zyska jego lojalność i zrealizuje kolejną transakcję.
- Nowy leasingobiorca: Może to być np. firma, która nie jest płatnikiem VAT (inaczej liczy koszty) lub przedsiębiorca, dla którego okazyjne przejęcie dobrze wyposażonego auta, nawet z gorszym odliczeniem, będzie wciąż atrakcyjne.
2. Scenariusz ratunkowy:
Renegocjacja “tylnymi drzwiami” Podczas gdy klient indywidualny trafi na infolinię, broker ma bezpośrednie kontakty z menedżerami i działami ryzyka w centralach firm leasingowych. Wie, do kogo zadzwonić, by negocjować zmianę harmonogramu lub skrócenie umowy i szybszy wykup. To, co niemożliwe dla klienta “z ulicy”, stanie się możliwe dzięki relacjom brokera, który generuje dla danej firmy leasingowej miliony obrotu rocznie.
3. Scenariusz ratunkowy:
Zmiana formy finansowania To rozwiązanie dla zaawansowanych. Broker przeanalizuje sytuację klienta i zaproponuje: “A może zamieńmy ten leasing operacyjny na pożyczkę leasingową?”. Będzie to wymagało wcześniejszego wykupu auta i refinansowania go pożyczką. Choć bardziej skomplikowane, pozwoli na inne rozliczanie kosztów (amortyzacja + odsetki) i dla niektórych firm będzie jedynym ratunkiem dla zachowania płynności podatkowej. Bankowy sprzedawca nigdy nie zaproponuje takiego “kombinowanego” rozwiązania, bo wykracza to poza jego kompetencje i ofertę.
Bank sprzedaje produkt. Broker szuka rozwiązania.
Nadchodzący kryzys podatkowy 2026 roku obnaży prawdę o rynku finansowania. Pokaże, że wybór leasingu wyłącznie na podstawie najniższej marży procentowej czy “promocji” w banku, w którym mamy konto, jest krótkowzroczny.
Banki, ze swoją sztywną strukturą i automatyzacją, są efektywne tylko wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie ze standardowym scenariuszem. Każda anomalia – taka jak drastyczna zmiana prawa podatkowego – sparaliżuje ich systemy i obnaży brak indywidualnego podejścia.
Broker finansowy, którego kapitałem jest wiedza, elastyczność i dostęp do oferty 20 różnych finansujących, udowodni swoją wartość właśnie w takich momentach. Nie jest tylko pośrednikiem – jest doradcą i partnerem, który potrafi zarządzać kryzysem. Lekcja na 2026 rok jest prosta: w niepewnych czasach nie liczy się najtańszy produkt, ale najlepszy doradca.
Źródło: Artykuł sponsorowany
