Kredyty Bankowe | Pożyczki Pozabankowe | Kredyty bez BIK | Chwilówki | Pożyczki na raty | Kredyty Firmowe

Harley-Davidson kontra Trump

Konflikt Harley Davidson Donald Trump Foto: Piotr Drabik Flickr.com CC 2.0

Mimo że jeszcze nie tak dawno temu Donald Trump nazywał markę Harley-Davidson jednym ze sztandarowych przedsiębiorstw USA, teraz grozi, że przeniesienie produkcji części motocykli do Europy spotka się z odwetem w postaci wysokich podatków. Jakie konsekwencje niesie za sobą prywatna wendetta prezydenta wymierzona w producenta?

Od czego zaczął się konflikt?

Decyzja Donalda Trumpa o zwiększeniu ceł na stal i aluminium (odpowiednio 25% i 10%), niezależnie od tego jak oceniana, na pewno spowoduje wiele zmian w funkcjonowaniu gospodarki USA. Europa oczywiście odpowiedziała tym samym. Jeden z flagowych producentów motocykli, firma kojarzona jednoznacznie ze Stanami Zjednoczonymi od wielu lat, zapowiedział chęć przeniesienia produkcji części pojazdów do Europy.

Harley-Davidson, bo o tej marce mowa, obawia się spadku sprzedaży na rynku europejskim, ponieważ w związku z odwetem Unii Europejskiej koszt każdego złożonego w Stanach motocykla ma wzrosnąć o około 2000 amerykańskich dolarów. Z kolei następstwem tej wiadomości była odpowiedź prezydenta, która nie pozostawia złudzeń – przeniesienie fabryk na stary kontynent będzie wiązało się z wysokim podatkiem.

Dwie strony medalu

Część ekspertów twierdzi, że polityka Donalda Trumpa doprowadzi do katastrofy ekonomicznej w USA, a to jest tego początek. Skoro Harley-Davidson przenosi swój biznes, to jest tylko kwestią czasu, zanim zrobią to inni przedsiębiorcy. Jest w tym trochę racji – prowadzenie wojny gospodarczej z całym światem może nie wyjść kontrowersyjnemu prezydentowi na dobre.

Z drugiej jednak strony należy pamiętać o tym, że podczas gdy USA stanowi ponad 60% rynku sprzedaży potentata, to Europa, nawet jako drugi największy pod względem sprzedaży rynek, to zaledwie 16% całej sprzedaży. Ponadto, według prezydenta, przedstawiciele firmy ogłosili chęć „przeprowadzki” do Tajlandii już w styczniu, czyli na długo przed pojawieniem się nowych ceł. Twierdzi też, że Harley-Davidson wykorzystuje napiętą sytuację między Ameryką a Europą jako „wymówkę”.

Jakby nie patrzeć, cła nałożone w akcie odwetu przez Unię Europejską celują w towary wytwarzane głównie – nie bez przypadku – na terenach, w których dominującą liczbę głosów zdobyli Republikanie. Nie inaczej jest w przypadku marki Harley-Davidson, która swoje korzenie ma w stanie Wisconsin, który jest jednym z największych ośrodków zwolenników obecnego prezydenta USA.

Metody regulowania handlu zarówno Donalda Trumpa jak i Unii Europejskiej są niezwykle ryzykowne, ale ciężko jednoznacznie stwierdzić, do czego doprowadzą. Jedno jest pewne – Harley-Davidson ma ciężki orzech do zgryzienia.

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.


*